Obserwatorzy

poniedziałek, 11 listopada 2013

Ostatnia księgarnia, wyjątkowe spotkanie i .... ciasteczka "z dziurką":)

Cześć Dziewczyny!
Spieszę się dobrą wiadomością, że od ostatniej soboty moja książka jest już do nabycia w księgarni Piastowskiej w Cieszynie, ul. Głęboka 6. To zarazem ostatnia księgarnia stacjonarna, w której mój przepiśnik miał zaszczyt wylądować na wystawie:) Do tej księgarni mam ogromny sentyment - Cieszyn to miasto, w którym się urodziłam i studiowałam, setki razy przechodziłam ulica Głęboką w stronę Zamku, uwielbiam to miasto, klimat, ludzi. W tamtą sobotę w Cieszynie byłam sama, nie musiałam pchać wózka z Kalinką pod górkę trzymając zakupy w jednej ręce, a drugą próbować w locie złapać jej buciki, które namiętnie zdejmuje, nie musiałam odpowiadać Frankowi po raz piąty czy wolałabym lecieć jednopłatowcem czy dwupłatowcem i dlaczego! Byłam sama z moimi książkami, myślami i wspomnieniami z dzieciństwa ... to był wyjątkowy dzień.
W tym miejscu muszę Wam opowiedzieć co wydarzyło się również we wspomnianej powyżej księgarni:
jako że nie mam swojego agenta:) ani żadnego znanego wydawnictwa, sama sobie jestem wszystkim:) po wstępnej wymianie maili z Panią z księgarni umówiłam się na rzeczone spotkanie. Wiedząc, że to już ostatnia księgarnia, z którą będzie mi dane współpracować, i że na dodatek w "moim" mieście, weszłam do tego cudnego miejsca z pewnym namaszczeniem, krokiem wolnym i z uśmiechem na twarzy. Pani zza lady nie widząc mnie nigdy wcześniej na oczy poznała mnie już jednak w drzwiach, wzięła książkę w ręce i powiedziała: Jaka ona jest piękna:) Kiedy wykładałam książki na ladę ustawiła się już kolejka chętnych by ją kupić - książka nie była jeszcze nawet wprowadzona do systemu... Oddaliłam się gdzieś w głąb księgarni obserwując całą sytuację z daleka. Pierwszy raz zdarzyło mi się aby w mojej obecności ustawił się sznureczek kupujących, dotykających, oglądających strona po stronie mój przepiśnik.
Nie będę opisywać tego co czułam, wyszłam niepostrzeżenie...
Może dla pisarzy etatowych takie doświadczenia nie są niczym szczególnym ale dla mnie są nader emocjonujące - ta książka o maminych i babcinych przepisach na ciasteczka cieszyńskie miała być jedynie swoistym pamiętnikiem rozdanym rodzinie i znajomym na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia. Stało się inaczej...
Dziękuję Wam serdecznie - już ponad połowa nakładu poszła w świat!
Pozostając jeszcze w temacie Cieszyna - dokładnie 24 listopada (niedziela) po wielkim sukcesie Jarmarku Piastowskiego w sierpniu tego roku planowany jest kolejny jarmark, tym razem już świąteczny! Ja bez względu na pogodę jadę! Będą tam miały stoiska niektóre nasze blogowe koleżanki:)
Bardzo intensywnie ostatnio żyjemy, sprawa z książką nabrała szalonego tempa, do tego mamy przecież dom, dzieci, codzienne sprawy, jak wszyscy. Od dawna brakowało mi po prostu SPOKOJU. Moja blogowa koleżanka Iza, którą znacie z Domowego Zakątka jakby wyczuwając moją potrzebę wyhamowania zaaranżowała dla nas spotkanie i tym sposobem w ubiegłą niedzielę nasze dwa blogowe światy spotkały się w realu:) Po raz pierwszy mieliśmy zaszczyt zobaczyć na własne oczy bajecznie kolorowe mieszkanie, które znałam tylko z bloga - ono naprawdę istnieje!!! Ja, która całe życie obracam się w bezpiecznych beżach, brązach i bieli byłam i nadal jestem oszołomiona jak dobrze można połączyć kolory. Nigdy wcześniej nie byłam w tak cudnej kuchni, gdzie każdy szczegół, każdy detal był wyjątkowy. Tak jak wyjątkowi są Iza, Paweł, Dominik i Nikodem - absolutna oaza spokoju, totalne przeciwieństwo mnie (nadal twierdzę, że mam niezdiagnozowane adhd:). 

Nigdy też nie sądziłam, że będę zwierać głębsze znajomości z blogowymi koleżankami. Jesteśmy tutaj by raczej podglądać:), obserwować, czerpać inspiracje, w sieci łatwiej, nie ma zobowiązań itd. Ale myślę, że my wszystkie gdzieś tam prędzej czy później z czystej sympatii umawiamy się i spotykamy gdzieś poza monitorem komputera i to jest piękne! Nie będę pisać z jak pełną głową pomysłów "skradzionych" Izie przyjechałam do domu:) Bardzo chciałabym tak kreatywnie i cudnie spędzać czas z dziećmi jak robi to Iza ... a twórczą osobą jest na pewno. Poniżej przepiśnik, który dla mnie zrobiła! Od kiedy zobaczyłam go na blogu Izy marzyłam, że kiedyś albo go zrobię sama albo go w jakiś sposób zdobędę. Okazało się, że Iza o tym pamiętała i tym sposobem go mam, jest PRZEPIĘKNY! Obfociłam go z każdej strony, podziwiam nadal! Do kompletu dołączone były: zakładki, koperty, foremki, lizaki .... DZIĘKUJĘ!!!

Ten mikser, trzepaczka, wałek, zegar itd. które są widoczne na zdjęciu są autorstwa tej zdolnej dziewczyny. Śmiem twierdzić Iza, że powinnaś zająć się tym komercyjnie!


Dziękujemy Wam z całego serducha za to spotkanie!
A na niektórych zdjęciach gdzieniegdzie przewijają się ciasteczka, dziś je piekłam, ciasteczka "z dziurką", kolejny przepis, którym warto się podzielić bo:
  • ciasta starcza na wykonanie 2-3 blach ciasteczek a więc nie za dużo,
  • ciasto rewelacyjnie się wałkuje,
  • przepis na foremki, które niedługo będą dostępne w limitowanej świątecznej ofercie wraz z książką:) 
  •  
 Ciasteczka "z dziurką"
(inspirowane, lekko zmodyfikowane "Ciastka i ciasteczka" Beata Woźniak, Olimp Media)
Składniki:
25dag mąki
1/2 kostki margaryny
1 żółtko
2 łyżki śmietanki 30%
4 kopiate łyżki cukru pudru
1 opakowanie cukru z dodatkiem wanilii
szczypta soli
opcjonalnie: 1 łyżka skórki z cytryny
marmolada, ew. powidła, dźem
Wszystkie składniki suche razem wymieszać, dodać żółtko, margarynę i śmietanę. Zagnieść, włożyć do lodówki na min. 1h. Rozwałkować, wykrawać ciasteczka, piec w temp. ok. 180 stopni przez 10 min (aż będą złote). Ostudzić i przesmarować marmolada, zlepić:)

Upieczcie, są pyszne!
Pozdrowienia serdeczne ślę i do następnego!!!
Magda

57 komentarzy:

  1. Madziu, tak się cieszę Twoim sukcesem! Cały czas wstrzymuje się z zakupem, bo chciałabym edycje z foremkami. Tylko czy książek nie zabraknie, proszę zostaw awaryjnie jedną dla mnie:-) Obie z Iza jesteście niesamowite! Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, dziękuję:) Zostawię na 100%:) Książeczka z foremkami i innymi kuchennymi gadżetami będzie do 2 tygodni w sklepiku:)
      BUZIAKI!

      Usuń
  2. Ojejku już połowa nakładu sprzedana :) U mnie książeczka już jest. Jak tylko dotarła w piątek pieczenie ciasteczek ruszyło pełną parą. Piekłam ciasteczka na uroczystość chrzcin mojego synka, specjalnie na tę okazję zakupiłam foremki w kształcie konika na biegunach, misia, wózeczka i body. Wyszły fantastycznie, rozpływały się w ustach, a ten zapach unoszący się w domu. No i największa frajda to widok uśmiechniętych twarzyczek smyków, którzy co rusz podbiegali do stołu i wyciągali malutkie rączki po ciasteczka.
    Zawsze lubiłam piec ciasta, a zanim nie poznałam twojego bloga bardzo rzadko piekłam ciasteczka. Jakoś tak nie przykładałam do nich wagi i nawet przez myśl mi nie przeszło by je piec. Dopiero jak zobaczyłam na twoim blogu te cudne zdjęcia postanowiłam spróbować, wykorzystałam przepisy które były już tu na blogu. Od tego czasu piekę je namiętnie z moim synkiem Franusiem.
    Co do książki to jest naprawdę fantastyczna. Kiedy przyniósł mi ją listonosz i rozpakowałam kopertę byłam mile zaskoczona. Książeczka była pięknie przewiązana wstążeczką z maleńkim bilecikiem no i z dedykacją tak jak prosiłam (dziękuje jeszcze raz za nią). Poczułam się jakbym w tym dniu miała urodziny :) Podziwiam cię Madziu że we wszystko co robisz wkładasz tyle serca. Bo ja odbierając przesyłkę od ciebie i widząc jak pieczołowicie to zapakowałaś poczułam się wyjątkowo. Miałam wrażenie jakbyś zapach pieczonych ciasteczek i odrobinę tego rodzinnego ciepła z twojego domu przesłała razem z książką w kopercie. Kiedy ją przeglądałam strona po stronie zaczęłam żałować że od razu za jedną przesyłką nie zakupiłam więcej egzemplarzy bo to świetny pomysł na prezent jest. Gnam więc do sklepiku czym prędzej, bo nakład rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też masz Franusia:) Po tym co napisałaś aż mi się łezka zakręciła w oku, naprawdę...
      Dziękuję! Ściskam mocno!

      Usuń
  3. Wiaj, śledzę jak szpieg Twoje poczynania na blogu Madziu i bardzo cieszy fakt, że blog to nie tylko ekran minitora, zdjecia, komentarze ale właśnie również przyjaźń i poznawanie ludzi. Gratuluję spotkania..

    OdpowiedzUsuń
  4. Madziu kochana dziękuję Ci za piękną relację. Ja tak pięknie nie potrafię pisać jak Ty. Ciasteczka wyglądają cudownie. Koniecznie muszę nabyć foremki z dziurką. Cieszę się również, że przepiśnik Ci się podoba. Te zakładki musisz sobie powklejać na brzegach stron. Możesz tylko np. 4 wkleić jeśli chcesz aby był on tylko na ciasta, ciasteczka, babeczki i desery. Możesz też zmienić napisy.
    Chętnie go obejżę za jakiś czas jak będzie wypchany przepisami i karteluszkami.
    Ściskam Was mocno i dziękuję za teę energię, którą ze sobą przywieźliście.
    Pozdrawiam!
    Iza z rodzinką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pipix, dziękuję, dobrze czasem wyjść poza ekran monitora:)
      Iza, było cudnie, myślę o Tobie cały czas:)

      Usuń
  5. Gratuluję takiego sukcesu w sprzedaży książek! Mam nadzieje, że do 6 grudnia jeszcze ich starczy, bym i ja mogła zakupić sobie na Mikołaja Pani książkę. Tym bardziej, że mało piekę i chcę się właśnie nauczyć, a że uwielbiam Pani bloga, a ciasteczka na zdjęciach wyglądają mega apetycznie to książeczkę po prostu muszę mieć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fibbi, mam nadzieję, że starczy:) Jesli tylko masz chęci by piec na pewno Ci się uda, przepisy w ksiązeczce nie są wzięte z kosmosu, to przepisy mojej mamy, kuzynek, ciotek, koleżanek - prawdziwych kobiet śląskich, wypróbowane dziesiątki jeśli nie setki razy - muszą Ci się udać!
      trzymam kciuki:)

      Usuń
  6. Madziu, gratuluję sukcesu i cieszę się bardzo, że książka rozchodzi się tak szybko (chociaż wcale się nie dziwię!) :))) Sama ją oglądałam, prawie czułam zapach unoszący się w Twojej kuchni :) Mam ogromną chrapkę na foremki z dziurką - mam nadzieję, ze będą do nabycia także osobno?
    Też mi się zdarza przenosić blogowe znajomości do świata realnego i zawsze to cenne i owocne spotkania :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jeśli znajdą się chętni na foremkę z dziurką oczywiście wprowadzę ją do sklepu ale waham się bo już cena zakupu jest dosyć wysoka, jesli doliczysz koszty przesyłki (koperta, mój dojazd na pocztę itd.) to nie wiem czy ktokolwiek zechce ją nabyć ale może kilka sztuk będzie w sklepie celem przetestowania. Będzie natomiast na pewno w fajnym zestawie świątecznym nad którym pracuję z dwoma blogowymi koleżankami i myślę najpóźniej do przyszłego tygodnia będzie dostępny:)
      dziękuję!

      Usuń
  7. Madziu:) Jeszcze raz gratuluję Ci wydania pięknego przepiśnika i jednocześnie dziękuję za przesyłkę - dotarły moje, prześlicznie zapakowane:) Dziękuję Ci bardzo! W tym roku Święta będą pełne zapachów:) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Magdo! Spieszę z informacją, że książeczka dotarła do Wielkiej Brytanii. :) Dosłownie 5 minut temu rozpakowałam "swój" egzemplarz i jestem pod ogromnym wrażeniem - pięknie skomponowane zdjęcia i przepisy. Książeczka bardzo poręczna, o przejrzystym układzie! A przy tym bardzo urocza, bije z niej takie ciepło, jak z domowej, świątecznej kuchni. Genialny pomysł z umieszczeniem zdjęć Waszego domu i dzieciaków. Gratuluję z całego serca.
    PS. Dziękuję za dedykację dla Emilki. Na pewno będzie ze mną w kuchni przyrządzać ciasteczka na tegoroczne Święta. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale się cieszę!!! Super, że tak szybko doszła! Ucałuj ode mnie Emilkę i tylko udanych wypieków życzę!!!
    pozdrowienia ślę i dziękuję, ze napisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie napisałaś o swoich przeżyciach w Cieszyńskiej księgarni. Blogowy świat to rzeczywiście świat wzajemnych inspiracji i szansa na spotkanie ludzi którym to samo w duszy gra. Wiem że jesteś teraz bardzo zajęta, ale zapraszam do siebie m.i n na Candy. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluje sukcesu i życze nastepnych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na swoja książkę nadal oczekuje i już zaczynam zazdrościć tym co otrzymali że mogą cieszyć oczy, może te pare dni jeszcze wytrzymam. Ale nie o tym...ja ci chciałam powiedzieć, że dla mnie to Ty jesteś lepsza od wszystkich genialnych pisarzy i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Malutkie, drobne w niezliczonej ilości ciasteczka przy tak naprawdę dwójce małych dzieci to jest wyczyn. Po drugie wymaga ogromnego samozaparcia, pracowitości - musiałaś zrezygnować z wielu rzeczy, żeby mieć czas na wszystko co związane z książką. Podobno wielkie litery w internecie to krzyk i brak kultury - więc ja teraz niekulturalnie, ale ile sił w gardle z jednoczesnym ukłonem do samej ziemi krzyczę: JESTEŚ WIELKA, gratulacje !!!! Ila z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń
  13. Magdaleniu, maaaaam!!! Dzisiaj mąż przybiegł w czasie pracy z kopertą i uśmiechem na twarzy. Otwierałam kopertę jakbym czekała na wymarzony prezent, ot i stało się w środku były pięknie zapakowane Święta z wypiekami :) teraz zapach i smak Twoich ciasteczek będzie gościł na mazowszu :D może uda mi się zapoczątkować tradycję pieczenia ciasteczek w naszym domu, do tej pory piekliśmy tylko pierniczki i ciasteczka kakaowe.
    Pozdrawiam serdecznie <3
    Monika M.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana, przesyłka bezpiecznie dotarła. Wielką przyjemnością było dla mnie otwieranie koperty i pięknie zapakowanej książki - Twojej książki. Dziękuję Ci serdecznie za miłą dedykację - będę się starała stanąć na wysokości zadania :) Dziękuję za słodkie inspiracje i rodzinne zdjęcia, które przywołują uśmiech na twarzy. Więcej refleksji na moim blogu - zapraszam :)
    Spotkanie z Izą musiało być niezwykle sympatyczne - wspaniałe są takie doświadczenia, gdy osoby poznane w tym wirtualnym świecie możemy poznać realnie i zaprzyjaźnić się z nimi. Pozdrawiam ciepło i wracam do przerwanej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O, to nie wiedziałam, że będzie wersja z foremkami! W takim razie się wstrzymuję i czekam na wiadomość :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Troszkę zazdroszczę takiego spotkania ;). Szkoda, że blogowe mamy , z którymi "dobrze się gada" są sporo kilometrów od siebie i to utrudnia kontakt osobisty. Chociaż z drugiej strony fajnie tak raz na jakiś czas wybrać się gdzieś na drugi koniec Polski i oprócz pogaduch i wymiany doświadczeń zobaczyć ciekawe miejsca i miło spędzić czas.
    Wczoraj wieczorem przyszła przesyłka z przepiśnikiem i foremka z dziurką-dziękuję Ci bardzo!
    A jeszcze jedno ja mam miłe wspomnienia z kilku lat spędzonych w Warszawie i również marzy mi się wyjazd, aby pochodzić spokojnie ulicami miasta. Wejść w miejsca w których się "bywało". Drugim takim miejscem jest Częstochowa i właśnie w ten weekend jadę - SAMA- ! Pierwszy raz od 10 lat.
    Pozdrawiam i ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I szkoda, że Cieszyn tak daleko wybralibyśmy się na Jarmark!

      Usuń
    2. Julia, doskonale Cię rozumiem:) Częstochowa też mi bliska, robiłam tam mgr, miłe wspomnienia:)
      Dziękuję, że napisałaś:)
      A na jarmark już nie mogę się doczekać!

      Usuń
  17. Witaj
    Otrzymałam przesyłkę z Twoją książką.Jest cudowna.
    Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też już rozpakowałam książkę, jest piękna.Fantastyczne przepisy.
    Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  19. :( a ja czekam na wizytę w Żorach, by nabyć książkę we wspomnianej herbaciarni - i 1) nie mogę się doczekać, 2) teraz mam stracha, czy aby jeszcze tam jest dostępna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. leksem, chyba jeszcze jest, jakby co pisz:)

      Usuń
  20. Się melduje. 6.10 wychodzimy z domu do pracy, idzie moja sąsiadka i mówi, że listonosz zostawił paczkę dla mnie wczoraj, ale zapomniała. W te pędy do niej do domu po tę paczkę bo już czułam że to książka moja wyczekana, a zanim wrócę z pracy to się skręcę i muszę już, natychmiast mieć. Rytuał jak zwykle powąchać, pomacać, przewrócić kartka po kartce. Dziękuję Ci w imieniu tych wszystkich, którym przypomniałaś dzieciństwo w pierwszych słowach wstępu, a właściwie bajki...wzruszyłam się "Za oknem granatowa noc..."Wielkie dzięki, książka wspaniała, będziemy piec z dziećmi. Ila z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń
  21. Magdo jesteś niesamowita! Gratuluję odwagi, samozaparcia, a przede wszystkim chęci do podzielenia się z nami wszystkim co najlepsze. Co do spotkań blogowych to zazdroszczę, podejrzewam, że Wam z racji rocznika, doświadczeń życiowych, posiadania rodziny jest ciut łatwiej w nawiązywaniu kontaktów i spotkań blogowych, bo już w moim roczniku nie jest tak łatwo (młodzi ludzie nie mają w życiu hobby) i naprawdę niewiele osób chciałoby pogadać, nie wspominając o spotkaniu z kimś kto nie ma zbyt dużego bagażu doświadczeń. Ale to tak na marginesie, naszło mnie na przemyślenia takie i wiele innych ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wczoraj otrzymałam przesyłkę niczym bajkowy prezent od Św. Mikołaja... I jeszcze to słodkie Dziękuję:) na kopercie, czerwona wstążeczka i foremka...
    Wzruszyłaś mnie zarówno całą oprawą jak i treścią Twojego wyjątkowego Dzieła. Tyle tam ciepła, radości i tego, co się czuje myśląc o domu i rodzinie a trudno czasami wyrazić słowami. Dla mnie Twoja książka jest niezwykle cenna i bliska a dodatkowo jej klimat przerósł moje oczekiwania. Wszystko jest takie przemyślane i dopracowane a fotografie i grafika - z najwyższej półki!!!
    Już się nie mogę doczekać, by obdarować moje siostry i przyjaciółki tymi cudeńkami:-)

    Madziu, dokonałaś tak wielkiego przedsięwzięcia! Podziwiam Cię i nie ukrywam, że po cichutku liczę na to, że może kiedyś jeszcze coś wydasz. Masz wielki talent a jak wiadomo, talentów nie wolno zakopywać...:-) Wiem ile pracy Cię to kosztowało, ale efekt jest doprawdy wspaniały. Życzę Ci radości z tego, co teraz się dzieje, chwil wytchnienia a zarazem kolejnych inspiracji.

    Dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam,
    Agnieszka Zięba

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobry wieczór,
    pytanie na pewno głupie, ale co mam zrobić, żeby książkę kupić ( oprócz tego, że zapłacić :) ?
    pozdrawiam
    aśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, hmmmm, no trzeba by było albo pójść do jednej z księgarń w Rybniku, Cieszynie, Strumieniu czy Żorach bądź zalogować się w moim sklepie internetowym widocznym w prawym pasku bloga:)
      pozdrowienia,

      Usuń
  24. Dobry wieczór,
    a gdzie jeszcze mogę kupić książkę??
    pozdrawiam
    aśka

    OdpowiedzUsuń
  25. Pani Magdo!!
    Dziękuję serdecznie za piękny, klimatyczny, nastrojowy i iście świąteczny zapiśnik. Gdy po raz pierwszy trzymałam go w ręku byłam pozytywnie zdziwiona jego formatem. Jest taki poręczny, inny, elegancki ...niczym notes, pamiętnik, album:). Od kilku lat marzyłam o takim zbiorze cieszyńskich ciasteczek, tak osławionych w internecie i wśród moich bliskich (mamy w rodzinie przemiłą osobę pochodzącą z Istebnej i dzięki temu rozmaitość tych ciasteczek jadłam na rodzinnym weselu:)).
    Teraz więc mam... mam własny, przepiękny, wydany ze smakiem egzemplarz. Dziękuję raz jeszcze za trud, czas, ogrom poświęcenia i chęci jakie Pani włożyła w jego wykonanie. Dla nas, czytelników, to cudowny świąteczny prezent, nie lada gratka, ogromny bonus ciepła zapakowanego w zapachy i aromaty. Za to wszystko należą się Pani wielkie słowa uznania. Pozdrawiam gorąco - Karla Świątkowska.

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuję za piękną książkę ze smakowitymi przepisami i nie tylko :) Dzięki prezentowi będę mogła zrobić takie ciasteczka jak na powyższych zdjęciach. Mam pytanie - gdzie kupuje Pani foremki?

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruda, wiem, że odpowiedź będzie lakoniczna ale - wszędzie:) Wszędzie gdzie jestem znajduję foremki, dużo dostaję w prezencie:)
      dziękuję i pozdrawiam,

      Usuń
    2. pozwoliłam sobie na usunięcie dublującego się komentarza. No to muszę się dobrze rozejrzeć :) wypróbowałam Twój przepis na ciasteczka twarogowe i z przykrością stwierdzam, że mają jedną wadę- bardzo szybko znikają ;) Przepraszam jeśli lekko przestraszyłam

      Usuń
  28. Madziu przecudny post,nawet nie mogę sobie wyobrazić co czułaś w tej księgarni, ale próbowałam sobie przedstawić scene oczyma wyobraźni;)))Nie dziw się,ze ustawiają sie kolejki i każdy się nią zachwyca, bo jest przepiekna, leży u mnie z dedykacją w sypialni na stoliku i co wieczór zagladam i delektuje sie jej wnętrzem, ale nibawem pójdą w ruch przepisy;))gratuluje jeszcze raz:))a spotkanie z Ania -super relaks i te prezenty urocze;))Postaram sie jeszcze dzis wstawic post z twoimi "Świeta z wypiekami " bo jest uroczyi z likniem do tego posta i strony ksiazeczki do zakupu, ;))pozdrawiam bardzo ciepło, zycze siły, by dac rade z tym wszystkim, bo zapewne zamowien bedzie coraz wiecej, a przeciez przed swietami tez duzo pracy;))a to co napisalas o dzieciach, ja tez uwielbiam takie momenty tylko dla siebie, by odetchnąc pelna piersia, czasami potrzebujemy takich chwil tylko dla siebie i takich zycze ci jak najczęściej w tym czasie;))buziaki. dziekuje jeszcze raz;)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Gratuluję i życzę następnych przepysznych wydań :) Basia

    OdpowiedzUsuń
  30. Droga Magdo! Jestem po pierwszym pieczeniu ciasteczek :) Wypróbowałam pierwszy przepis z książeczki - przepis na rogaliki. Wyszły przepyszne! Nie wiem dlaczego, ale do tej pory moje wypieki to były głównie cista z blachy, torty itp. Przepisy na ciasteczka zawsze omijałam, sądziłam, że są zbyt praco- i czasochłonne. Jakże się myliłam! :) Lepienie tych małych rogalików to sama przyjemność. Ciasto faktycznie bardzo plastyczne i dobrze "pracuje" w dłoniach. Usiadłam sobie na krześle obok Emilki i zaczęłam lepić rogaliczki. Mała bacznie przyglądała się moim dłoniom - dla niej to też była przyjemność patrzeć obracające się paluszki mamy. A najbardziej spodobał mi się komentarz mojej (lepszej) połowy: rano w całym domu pachniało waniliowo-orzechowo i kawa nawet lepiej smakowała :)
    Dziękuję Ci za wprowadzenie do mojego życia tej pięknej i uroczej tradycji pieczenia ciasteczek. Zagości ona w moim domu na dłużej, mimo że pochodzę z samego południa Podkarpacia! (z drugiej strony to też kiedyś była część C.K.)
    Ślę pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. figa, to teraz już wiesz dlaczego piekę ciasteczka:) Chyba żadna inna czynność nie wprawia mnie w tak błogi stan:) Zapach, smak, praca dłoni, poczucie, że robi się coś DOBREGO:)
      DZIĘKUJĘ Ci za ten komentarz i ściskam!

      Usuń
    2. figa, zapomniałam dodać, że wypróbowałaś dokładnie ten sam przepis, który ja bardzo dawno temu piekłam po raz pierwszy, kiedy zaczynałam dopiero przygodę z pieczeniem. Ten przepis ma dobre kilkadziesiąt lat:)

      Usuń
  31. piękna książka :) gratuluję :) szkoda, że Cieszyn tak daleko :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. ..a ja czekam na książkę i przebieram nóżkami. mam nadzieję, że wszystko ok bo pieniążki szły z konta siostry... może jutro dotrze.. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. pierwsze dwie osoby obdarowane Twoją książką są nią zachwycone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dziękuję:) Generalnie książka chyba się podoba, wyczerpałam już cały nakład:)
      pozdrowienia,

      Usuń
    2. Moja droga to tylko się cieszyć :) czyli szampan otwarty, toast wypity i biegiem do drukarni zamawiać dodruk :)

      Usuń
  34. a czy wszystkie zamówienia zostaną zrealizowane..? miałam nr 86 (Puławy) ale wpłaciłam pieniądze kilka dni po złożeniu zamówienia. nawet nie chce myśleć, że nie starczyło dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila, oczywiście że tak! Nie przyjmowałabym zamówień gdybym nie miała książki. Robię dodruk:)
      Twoja paczka już do Ciebie idzie, wysłana 14.11.
      pozdrowienia:)

      Usuń
  35. JEST, WŁAŚNIE DOTARŁA !!!!!!! DZIĘKUJĘ :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dodruk?! Czyli jednym słowem SUKCES! :) Gratuluję!
    Z drugiej strony - nic dziwnego, bo książeczka jest wyjątkowa. Z przeczytanych postów wiem, jak ciężko pracowałaś przy jej powstawaniu, ale teraz satysfakcja chyba podwójna.
    PS. U mnie ciasteczka "pieką się" teraz średnio dwa razy w tygodniu, a znikają z patery w zastraszającym tempie (zastraszającym dla mojej figury ;), na Święta będę podwajać porcje ciasta.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie z W.B.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dzięki Dziewczyny:) Tak, to taki mój mały, osobisty, prywatny sukces ale nade wszystko satysfakcja, że prawdziwe, polskie - śląskie przepisy przejdą na kolejne pokolenia prawdziwych kobiet dbających o tradycje i chyba jeszcze o coś wiele głębszego, ale to już wiecie:)
    To dzięki Wam muszę robić dodruk!:)
    uściski,

    OdpowiedzUsuń
  38. Wspaniałe osiągnięcie:-) Wielkie gratulacje! To niezwykłe wydać na użytek wszystkich tak drogocenny skarb, jakim są rodzinne receptury. Zakupię w Cieszynie z pewnością egzemplarz dla siebie i dla Przyjaciółki na prezent:-) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń