Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podziękowania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podziękowania. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 marca 2012

Wielkanocne przedbiegi i podziękowania

Witam już w pełni wiosennie po przydługawej niestety i niezamierzonej przerwie w blogowaniu. 
Z racji zbliżającej się Wielkanocy podobnie jak na wielu blogach dziś prezentuję zwiastuny kilku dekoracji, nowości bądź to zakupionych bądź zrobionych własnoręcznie ale wszystkich utrzymanych w podobnej kolorystyce - wszelkich odmian zieleni, bieli i beżu. 
Poniżej wianek, który od razu podbił moje serce i znalazł swoje miejsce stole
 Zamówiłam także u zaprzyjaźnionej Pani takie oto jajeczka otulone kordonkiem
Zawisły one pod lampą na zrobionym przeze mnie skromnym wiankiem z resztek gałęzi brzozowych, które zostały nam z wiosennego cięcia w ogrodzie
 Zamówiłam jeszcze kilka szydełkowych kwiatuszków, które będą potrzebne mi do uzupełnienia całej kompozycji
 Pomalowałam też drewniany domek do dekoracji na stoliku kawowym
 
 oraz drewnianego ptaszka, który z kolei zawisł na gałązkach naszego modrzewia
 Podczas mojej blogowej nieobecności kilkakrotnie miałam okazję doświadczyć niezwykłej bezinteresownej serdeczności z Waszej strony - dziękuję za wszystkie maile, komentarze oraz prezenty takie jak poniżej.
Niedawno przeglądając Wasze blogi zachwyciłam się etykietkami do doniczek u Kasi , napisałam komentarz wyrażający nie tylko mój podziw ale i biadolenie jak to mam aktualnie mało czasu itp. Nie minęło kilka dni kiedy Kasia ot tak przesłała mi w prezencie kilkanaście właśnie takich etykietek z dołączoną kawką co bym sobie zaparzyła w trakcie sadzenia nasionek:) Kasia, dziękuję jeszcze raz z całego serducha za ten optymistyczny gest, za czas i wkład pracy jaki włożyłaś w ich zrobienie!
 
Udało mi się w końcu przygotować mały podarek także dla Oli, który dołączyłam do daaawno już zamówionej u mnie poszewki. To mały obrazek haftem xxx, w klimacie wielkanocnym:)
 
 i obiecana poszewka, jeden z moich sztampowych wzorów - i niestety na tej poszewce chyba na jakiś czas się skończy moje pseudo szycie bo maszyna zaczyna pętlić okropnie a ja nie znajduję przyczyny:(
 
 Tyle na dziś, postaram się pokazać jeszcze kilka ujęć przed samymi Świętami a tymczasem dziękuję Wam za wiele wiosennych inspiracji i pozytywnej energii!
Ściskam!


niedziela, 27 listopada 2011

Radość otrzymywania, dawania i oczekiwania...

Hej Dziewczyny! Dzisiejszy mój monolog będzie przydługawy ale MUSZĘ:)
Jakoś tak zupełnie przypadkowo a jednocześnie dokładnie w czasie bo dziś pierwsza niedziela Adwentu, temat dzisiejszego postu nawiązuje do RADOŚCI otrzymywania, dawania i oczekiwania:) A powodów do owej radości uzbierało się sporo w ostatnich dniach - dziś rozpoczyna się najpiękniejszy czas w roku oczekiwania na Boże Narodzenie.  Wczoraj wymodziłam wieniec adwentowy wykorzystując nasze własne rajskie jabłuszka w kolorze żółto-zielonym a tym samym odbiegając nieco od tradycyjnych czerwonych barw charakterystycznych dla tychże wianków (wersję z czerwonymi jabłuszkami przerabiałam w zeszłym roku:)  Rajska jabłoń -odmiana Winter Gold posadzona została jakieś pół roku temu ale już zdążyła obsypać się pięknymi maleńkimi owocami, które gdyby nie ja wisiałyby sobie na gałązkach przez całą zimę ku uciesze okolicznego ptactwa.


Poza tym po raz któryś z rzędu, zupełnie bezinteresownie i ze sporą nawiązką zostałam obdarowana przez nasze blogowe koleżanki:) Jakiś czas temu zamówiłam sobie u Qrki dość pokaźnych rozmiarów tabliczkę z nr 13. Beatka nie dość, że sprezentowała mi ową tabliczkę (wykonaną z pokrywki od garnka!) to jeszcze przesłała mi cudną zawieszkę z lawendą w środku i woreczek z moim monogramem. Bardzo mnie to wzruszyło, bo nikt jeszcze nigdy nie wyhaftował dla mnie mojego monogramu. Beata, dzięki jeszcze raz!!!

Zaledwie kilka dni temu otrzymałam kolejną przesyłkę, znów absolutnie bezinteresownie od Lucy, z którą nawiązałam bardzo miłą znajomość dzięki nasionkom aksamitek:) ale tego wątku nie będę już dalej rozwijać:)
Lucyna przesłała mi własnoręcznie uszyte "osobiste" serce, konika Dala i jeszcze kilka pięknych szablonów - naklejek z napisami retro, które na pewno wykorzystam na wiosnę! Dziękuję dziewczyny bardzo, bardzo, bardzo tym bardziej, że ja nigdy nie brałam udziały w żadnym Candy a zostaję obdarowywana przez Was po prostu z potrzeby serca:)

Z wielką przyjemnością dołączam także do akcji Facebook'owej, którą to wiele z Was już umieściło na swoich blogach:

"Zdecydujmy się na kupno prezentów Bożonarodzeniowych od drobnych przedsiębiorców, ze sklepu z rękodziełem, od sąsiada, który robi wszystko, aby utrzymać swój sklepik, od przyjaciółki, która wytwarza niepowtarzalne rzeczy, od tego, który oparł się globalizacji w naszych okolicach... Zróbmy tak, aby nasze pieniądze dotarły do zwykłych ludzi, którzy ich potrzebują, nie do firm międzynarodowych i wielkich przedsiębiorców, którzy płacą zbyt mało swoim pracownikom i przemieszczają firmy w inny koniec świata... robiąc tak więcej osób będzie mogło przeżyć szczęśliwe Boże Narodzenie. Jeśli się zgadzasz, skopiuj to i wklej na swojej tablicy."

Mimo, że nigdy nie korzystałam z usług Facebook'a (nie śmiejcie się, to prawda) to ta właśnie akcja przemawia do mnie baaaardzo i podpisuję się pod nią obiema rękami. Powyższe przykłady najlepiej świadczą o tym jakie mamy talenty więc dlaczego by ich nie wykorzystać i zamiast pójść na łatwiznę do kolejnego centrum handlowego wykonajmy coś sami, choćby najmniejszy drobiazg.  Jeśli nie potrafimy   zakupmy coś u ludowego twórcy, znajomej, sąsiadki. Takie prezenty zrobione szczególnie przez dzieci są bezcenne a radość obdarowywania podarkami handmade przeogromna:)
Żeby nie pozostać gołosłowną prezentuję co popełniłam w ostatnim czasie dla najbliższej rodziny i serdecznych koleżanek:
- kartki urodzinowe (wzór - klik)
  - pisałam powyżej, że obecny czas to dla nas czas radosnego oczekiwania ale nie tylko na zbliżające się święta ale także na narodziny małej Marty, która ma się urodzić w naszej bliskiej rodzinie lada dzień. Na tą niewątpliwie cudną okoliczność uszyłam mały dziewczyński komplet (cieszę się z tego ogromnie bo w końcu mogę poszaleć z kolorami z goła innymi niż niebieski:) Stąd wszystko słodko różowe i nie wiem kiedy mi przejdzie:) Poszewka na poduszkę, woreczek na przydasie dla maleństwa i mała Matrioszka:)
To nie wszystko co udało mi się gdzieś w międzyczasie poszyć, wciąż się uczę, wciąż mnóstwo błędów (nie sądziłam np. że wypychanie maskotek watoliną jest takie trudne!) ale radość z tworzenia takich drobnostek właśnie dla innych jest ogromna.
Radosnego przeżywania okresu Adwentu, dziś zapalamy pierwszą świecę!
Do następnego!






poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Dalsze podziękowania i moje próby

Nie minął jeszcze tydzień od ostatnich podziękowań a dziś znów listonosz doręczył mi paczkę:) Skłamałabym gdybym napisała, że na nią nie czekałam, wręcz przeciwnie. Czekałam niecierpliwie bo wiedziałam co w niej będzie i od kogo:) Tym podarkiem jest dżem z dyni, własnoręcznie zrobiony przez Olę. Przesłała mi go ot tak, po prostu, jak twierdzi: "w podzięce", a ja twierdzę, że "naprawdę nie ma za co":) Ola, bardzo dziękuję i wiedz proszę, że ten prezent to dla mnie nie tylko słoik dżemu:) Zostawiam go sobie na zimową porę choć kusi mnie żeby spróbować:) I jak tu się nie cieszyć, kiedy tyle serdeczności wokoło....?

Przeważnie skutkiem oglądania Waszych blogów jest nieodparta chęć spróbowania czegoś nowego. Tak też było jeśli chodzi o szycie na maszynie. Moje początki już znacie, na bieżąco pokazuję to co uda mi się zrobić. Do tych moich skromnych prób podejmowanych w tej materii przyczyniło się kilka bliskich mi osób z realnego świata, w którym żyjemy:) ale na wszelką pomoc mogę liczyć także tutaj, w sieci. Kasia jest jedną z tych, do której zawsze się mogę zwrócić o poradę, i z której bloga próbuję czerpać pomysły. Tak było np. papierem transferowym, z którym nie miałam nigdy okazji pracować a znany jest na wielu blogach. Kasia tak świetnie opisała krok po kroku jak przenieść komputerowy wzór na materiał, że spróbowałam i to co poniżej to pierwsze efekty owych prób. Nie są to jakieś spektakularne wzory, w tej kwestii mam mało co do powiedzenia bo zarówno Tomek a teraz i Franek tolerują tylko motywy związane z lotnictwem z racji swych pasji (ja co najwyżej sama dla siebie mogę sobie wyhaftować moje aniołki:(
Kasiu, dziękuję Ci jeszcze nie tylko za publikowanie Twoich prac ale przede wszystkim za chęć podzielenia się wiedzą jak to zrobić!!!
 
Jeśli skusicie się na ten papier, pamiętajcie że są dwa rodzaje: dla ciemnych i  jasnych tkanin. Ja zakupiłam poniższy papier, gdyż nie wymaga on wcześniejszego przygotowania wzoru w lustrzanym odbiciu:
W końcu dotarła także do mnie też książka, którą zamówiłam dzięki namiarom Uli. Jestem nią absolutnie zachwycona bo prezentowane tam hafty monogramów to coś czego bardzo długo szukałam. Uderza mnie ich prostota.  Przy okazji zamówiłam też inne pozycje, te które widać na fotkach.
Książki są pięknie wydane i krok po kroku objaśniają każdy ścieg z osobna .... a ja myślałam, że potrafię haftować, guzik prawda - nawet krzyżyki robi się inaczej niż sądziłam:( Ale mam ambitny plan nauczyć się choć paru ściegów dobrze.

W podzięce dalie dla Was:)
Jeszcze raz dziękuję za możliwość próbowania ciągle czegoś nowego, podziwiania Waszych prac i za wszelkie komentarze oraz maile:) Dzięki!

Poza tym co powyżej,  robię w doskoku kilka innych rzeczy: jakiś czas temu powstał też worek dla Franka - kiedy jeszcze nie miałam maszyny pomagała mi go uszyć Mama, haft mój.
W doskoku dziergam też prosty komin na jesień tylko oczkami prawymi ale przez ostatnie upały prace drastycznie zwolniły tempa:(
Od paru dni chodzę zakręcona jak słoik 
bo powoli wracamy do stałych powakacyjnych obowiązków stąd ...
   pewnie wpisy będą coraz rzadsze. Przygotowuję jeszcze tylko post ogrodowy z paroma informacjami, o które prosicie, potem już w miarę możliwości.
Tymczasem żegnam się ciepło w te ostatnie wakacyjne dni:)