Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blogowe spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blogowe spotkania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2013

Ostatnia księgarnia, wyjątkowe spotkanie i .... ciasteczka "z dziurką":)

Cześć Dziewczyny!
Spieszę się dobrą wiadomością, że od ostatniej soboty moja książka jest już do nabycia w księgarni Piastowskiej w Cieszynie, ul. Głęboka 6. To zarazem ostatnia księgarnia stacjonarna, w której mój przepiśnik miał zaszczyt wylądować na wystawie:) Do tej księgarni mam ogromny sentyment - Cieszyn to miasto, w którym się urodziłam i studiowałam, setki razy przechodziłam ulica Głęboką w stronę Zamku, uwielbiam to miasto, klimat, ludzi. W tamtą sobotę w Cieszynie byłam sama, nie musiałam pchać wózka z Kalinką pod górkę trzymając zakupy w jednej ręce, a drugą próbować w locie złapać jej buciki, które namiętnie zdejmuje, nie musiałam odpowiadać Frankowi po raz piąty czy wolałabym lecieć jednopłatowcem czy dwupłatowcem i dlaczego! Byłam sama z moimi książkami, myślami i wspomnieniami z dzieciństwa ... to był wyjątkowy dzień.
W tym miejscu muszę Wam opowiedzieć co wydarzyło się również we wspomnianej powyżej księgarni:
jako że nie mam swojego agenta:) ani żadnego znanego wydawnictwa, sama sobie jestem wszystkim:) po wstępnej wymianie maili z Panią z księgarni umówiłam się na rzeczone spotkanie. Wiedząc, że to już ostatnia księgarnia, z którą będzie mi dane współpracować, i że na dodatek w "moim" mieście, weszłam do tego cudnego miejsca z pewnym namaszczeniem, krokiem wolnym i z uśmiechem na twarzy. Pani zza lady nie widząc mnie nigdy wcześniej na oczy poznała mnie już jednak w drzwiach, wzięła książkę w ręce i powiedziała: Jaka ona jest piękna:) Kiedy wykładałam książki na ladę ustawiła się już kolejka chętnych by ją kupić - książka nie była jeszcze nawet wprowadzona do systemu... Oddaliłam się gdzieś w głąb księgarni obserwując całą sytuację z daleka. Pierwszy raz zdarzyło mi się aby w mojej obecności ustawił się sznureczek kupujących, dotykających, oglądających strona po stronie mój przepiśnik.
Nie będę opisywać tego co czułam, wyszłam niepostrzeżenie...
Może dla pisarzy etatowych takie doświadczenia nie są niczym szczególnym ale dla mnie są nader emocjonujące - ta książka o maminych i babcinych przepisach na ciasteczka cieszyńskie miała być jedynie swoistym pamiętnikiem rozdanym rodzinie i znajomym na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia. Stało się inaczej...
Dziękuję Wam serdecznie - już ponad połowa nakładu poszła w świat!
Pozostając jeszcze w temacie Cieszyna - dokładnie 24 listopada (niedziela) po wielkim sukcesie Jarmarku Piastowskiego w sierpniu tego roku planowany jest kolejny jarmark, tym razem już świąteczny! Ja bez względu na pogodę jadę! Będą tam miały stoiska niektóre nasze blogowe koleżanki:)
Bardzo intensywnie ostatnio żyjemy, sprawa z książką nabrała szalonego tempa, do tego mamy przecież dom, dzieci, codzienne sprawy, jak wszyscy. Od dawna brakowało mi po prostu SPOKOJU. Moja blogowa koleżanka Iza, którą znacie z Domowego Zakątka jakby wyczuwając moją potrzebę wyhamowania zaaranżowała dla nas spotkanie i tym sposobem w ubiegłą niedzielę nasze dwa blogowe światy spotkały się w realu:) Po raz pierwszy mieliśmy zaszczyt zobaczyć na własne oczy bajecznie kolorowe mieszkanie, które znałam tylko z bloga - ono naprawdę istnieje!!! Ja, która całe życie obracam się w bezpiecznych beżach, brązach i bieli byłam i nadal jestem oszołomiona jak dobrze można połączyć kolory. Nigdy wcześniej nie byłam w tak cudnej kuchni, gdzie każdy szczegół, każdy detal był wyjątkowy. Tak jak wyjątkowi są Iza, Paweł, Dominik i Nikodem - absolutna oaza spokoju, totalne przeciwieństwo mnie (nadal twierdzę, że mam niezdiagnozowane adhd:). 

Nigdy też nie sądziłam, że będę zwierać głębsze znajomości z blogowymi koleżankami. Jesteśmy tutaj by raczej podglądać:), obserwować, czerpać inspiracje, w sieci łatwiej, nie ma zobowiązań itd. Ale myślę, że my wszystkie gdzieś tam prędzej czy później z czystej sympatii umawiamy się i spotykamy gdzieś poza monitorem komputera i to jest piękne! Nie będę pisać z jak pełną głową pomysłów "skradzionych" Izie przyjechałam do domu:) Bardzo chciałabym tak kreatywnie i cudnie spędzać czas z dziećmi jak robi to Iza ... a twórczą osobą jest na pewno. Poniżej przepiśnik, który dla mnie zrobiła! Od kiedy zobaczyłam go na blogu Izy marzyłam, że kiedyś albo go zrobię sama albo go w jakiś sposób zdobędę. Okazało się, że Iza o tym pamiętała i tym sposobem go mam, jest PRZEPIĘKNY! Obfociłam go z każdej strony, podziwiam nadal! Do kompletu dołączone były: zakładki, koperty, foremki, lizaki .... DZIĘKUJĘ!!!

Ten mikser, trzepaczka, wałek, zegar itd. które są widoczne na zdjęciu są autorstwa tej zdolnej dziewczyny. Śmiem twierdzić Iza, że powinnaś zająć się tym komercyjnie!


Dziękujemy Wam z całego serducha za to spotkanie!
A na niektórych zdjęciach gdzieniegdzie przewijają się ciasteczka, dziś je piekłam, ciasteczka "z dziurką", kolejny przepis, którym warto się podzielić bo:
  • ciasta starcza na wykonanie 2-3 blach ciasteczek a więc nie za dużo,
  • ciasto rewelacyjnie się wałkuje,
  • przepis na foremki, które niedługo będą dostępne w limitowanej świątecznej ofercie wraz z książką:) 
  •  
 Ciasteczka "z dziurką"
(inspirowane, lekko zmodyfikowane "Ciastka i ciasteczka" Beata Woźniak, Olimp Media)
Składniki:
25dag mąki
1/2 kostki margaryny
1 żółtko
2 łyżki śmietanki 30%
4 kopiate łyżki cukru pudru
1 opakowanie cukru z dodatkiem wanilii
szczypta soli
opcjonalnie: 1 łyżka skórki z cytryny
marmolada, ew. powidła, dźem
Wszystkie składniki suche razem wymieszać, dodać żółtko, margarynę i śmietanę. Zagnieść, włożyć do lodówki na min. 1h. Rozwałkować, wykrawać ciasteczka, piec w temp. ok. 180 stopni przez 10 min (aż będą złote). Ostudzić i przesmarować marmolada, zlepić:)

Upieczcie, są pyszne!
Pozdrowienia serdeczne ślę i do następnego!!!
Magda

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Relacja z postępów prac nad książką i spotkaniach z Blogerkami:)

Skończyłam piec! W piekarniku spędziłam ostatnie 3 miesiące, prawie codziennie piekłam po 2-3 rodzaje ciasteczek, zużyłam tony masła, mąki, jajek, cukru, ... spaliłam czoło wyciągając gorące blachy z rozbuchanego piekarnika bo nie miałam czasu zamknąć drzwiczek ... niejednokrotnie z Kaliną na rękach.
Upiekłam blisko 2 tysiące maleńkich cieszyńskich ciastek i sądziłam, że po tym maratonie będą miała dosyć. Miałam na jeden dzień. Następnego znów powyciągałam blachy:) Chyba jestem uzależniona:)
 
Dziś w studiu fotograficznym zrobiliśmy ostatnie ujęcia ciastek. Nad stylizacjami pracowałam wiele dni, łyżki, ściereczki, miseczki i inne świąteczne gadżety leżały porozkładane w salonie od miesiąca ...wszystko to dziś łącznie z choinkami przewieźliśmy do studia. Połowa pracy za nami.
 


Codziennie wieczorami, czasem nocami pracuję nad tekstem, przepisuję przepisy, przygotowuję pomysły na dekoracje, które samodzielnie możemy wykonać w domu do kolejnej sesji, terminy mnie gonią i powoli zaczynam czuć presję czasu. Mimo to praca nad tym projektem to właściwie sama przyjemność, mam świetnego fotografa i grafika, którzy czytają w moich myślach. Wiem, że książka będzie piękna:) 
A pozostając jeszcze w temacie fotografii niedawno udało mi się wygrać konkurs fotograficzny organizowany przez Retro Feelings na zdjęcia ulubionych wypieków, zgłosiłam rzecz jasna moje ciastka:) Dziękuję pięknie Haniu i Roksano za cudną przesyłkę:)
Na potrzeby sesji fotograficznych do książki musiałam zaopatrzyć się w wiele kuchennych, świątecznych akcesoriów, marzył mi się fartuszek w czerwoną kratkę, z falbankami:) Z pomocą przyszła Agnieszka z bloga Pod moim niebem, której szycie podziwiam od dawna. Jak się okazało mieszkamy dosyć blisko od siebie, a spotkałyśmy się przy okazji imprezy regionalnej Oscypek Fest w Żywcu, gdzie Agnieszka pokazywała razem z siostrą swoje cuda. Bardzo się cieszę, że Cię poznałam i podziwiam Twoją pasę szycia:)
 
Na imprezy regionalne staramy się w miarę możliwości jeździć często bo wspieramy polskie rękodzieło i polskich rzemieślników jednak wspomniana impreza w Żywcu jak dla nas to wielka klapa. Gdyby nie fakt, że byłam umówiona tam z Agnieszką, żałowałabym wyprawy - na ogromnym placu oprócz 3-4 stoisk z rękodziełem i 2 budek z oscypkami nie było nic co miałoby cokolwiek wspólnego z regionalizmem. Jak obie stwierdziłyśmy, było kiczowato, tandetnie, z muzyką pop w tle i niezliczoną ilością karuzel rodem z Wesołego Miasteczka. Nie mam nic przeciwko karuzelom ale takowych mamy mnóstwo w okolicy, chociażby w niedalekim Chorzowie jednak jadąc na imprezę regionalną oczekujemy chyba czegoś innego... Poza tym pobierano niemałe opłaty nie tylko za parking ale również za wstęp co uważam za niepoprawne jeśli imprezę organizuje miasto - może dlatego było tam tak mało ludzi... Zdecydowanie nie warto było jechać, w porównaniu np. do Dni Kultury Beskidzkiej podczas których nie starcza dnia by wszystko zobaczyć, a w uszach jeszcze przez kilka dobrych dni gra skoczna góralska muzyka, Oscypek Fest będzie kojarzył nam się raczej negatywnie.
Za to bardzo, bardzo, bardzo pozytywnie będzie mi się kojarzyło spotkanie z naszą blogową koleżanką Izą i jej rodziną z bloga Domowy zakątek. Do tego spotkania przymierzałyśmy się już kilka razy od chyba roku, w końcu się udało, dzięki Izie:) Tak jak myślałam, czytając jej blog czy słysząc jej ciepły głos w słuchawce - jest niesamowicie serdeczną, piękną dziewczyną, tak samo ciepli są jej mąż i dzieci. Nasi chłopcy fajnie się ze sobą dogadywali, a Kalinka była wynoszona za wszystkie czasy:) Iza - dziękuję za to spotkanie i za Twoją pomoc do moich sesji zdjęciowych:)! Tak sobie teraz pomyślałam, że tak jak kolorowa jest Twoja kuchnia taka jest i Twoja dusza:)
Spotkanie z Agnieszką, Izą czy kiedyś z Asią z Green Canoe to zawsze dla mnie wielkie przeżycie  rozmawiać z kimś kogo się najpierw czyta, widzi, poznaje poprzez pasje, którymi dzieli się na swojej stronie, a potem spotyka w realu. Nie rozczarowałam się podczas żadnego z tych spotkań, mam nadzieję, ze nie ostatnich.
To tyle, zabieram się za rozpakowywanie stosów kartonów i reklamówek po sesji. Jutro zaczynam namiętnie zapisywać kolejne strony mojej książki:)
Do następnego!

ps. zapomniałam dodać, że w najbliższą niedzielę, w "moim" mieście Cieszynie odbywa się
I Cieszyński Jarmark Piastowski, na którym po raz pierwszy wystawiać się będzie ponad 30 artystów rękodzielników prezentujących swoje prace. Impreza będzie miała miejsce na samym Rynku w Cieszynie, wstęp wolny:)
Do zobaczenia zatem!
     - czytaj więcej tutaj