Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Próbuję szyć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Próbuję szyć. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 listopada 2012

Świąteczne planowanie

Zaczęłam jak nigdy wyjątkowo wcześnie bo nadchodzące Święta mają być wyjątkowe, czy tak będzie - zobaczymy za kilka dni....I choć niniejszy post jest typowo o tematyce świątecznej moje myśli są już zupełnie gdzie indziej.  Tymczasem to co widać poniżej to efekt mojej dosyć długiej pracy nad bożonarodzeniowymi tekstyliami, które zaplanowałam sobie sama wyhaftować i uszyć, to bardzo czasochłonne zajęcie a w grudniu już na to na pewno nie będzie czasu.
Pierwsza fotka to wąski obrus na duży stół z motywem skopiowanym z książki, którą kiedyś polecałam i wciąż pozostaję nad nią w wielkim zachwycie:) Jest tam taki ogrom prostych, skandynawskich motywów do skopiowania, że ręce aż same rwą się do pracy, tylko czas, czas, czas!
Powstały także małe serduszka do wianka, który wisi na jednej ze ścian w salonie
Później uszyłam kilka większych i mniejszych poduszek do salonu - nad tą poniżej spędziłam chyba najwięcej czasu - sam haft nie stanowił problemu ale ambitnie ubzdurałam sobie, że uszyję też troczki z boku, no i uszyłam ale zajęło mi to 4h, wiem, że to nienormalne aby nad czterema sznurkami tyle siedzieć ale najpierw je zszyłam po lewej stronie a później wywijałam na zewnątrz i to był - KOSZMAR!:(
Po raz pierwszy w życiu spróbowałam też naszyć aplikację - jak dla mnie to dosyć trudne, wymaga wprawnej ręki. To fragment dużej poduszki.
Za niedługo zaczynamy Adwent, moja tegoroczna wersja świec adwentowych to alternatywa dla standardowych wieńców adwentowych.
 
Moje kulinarne świąteczne poczynania w tym roku też będą mocno okrojone ale z pierników nie zrezygnuję:) W aktualnym wydaniu Sielskiego Życia natknęłam się na wg. mnie dobry przepis na pierniczki i nie tylko, na pewno skuszę się i go wypróbuję. Jeśli szukacie rustykalnych świątecznych inspiracji - polecam.
A na zakończenie chciałam się podzielić wg. mnie rewelacyjnym przepisem na lekko cytrynowe ciasteczka dosłownie rozpływające się w ustach (tak rzeczywiście brzmi ich oryginalna nazwa Melting moments:). Przepis z "Smakowite Prezenty" od znanej już Wam Sigrid Verbert - po raz kolejny przekonałam się, że jej przepisy są absolutnie rewelacyjne i każdy ale to każdy się udaje. Herbatniki są przekładane masą ale same w sobie bez masy są równie pyszne, szczególnie dla dzieci, nasz Franek je pochłonął :)
Melting moments
210g mąki
200g masła
60g cukru pudru
40g skrobi kukurydzianej
1 łyżeczka olejku waniliowego
starta skórka z cytryny 
szczypta soli
Składniki na masę:
150g cukru pudru
45g masła
2 łyżki soku z cytryny
Utrzeć masło z cukrem i solą na jasną puszystą masę. Dodać startą skórkę z cytryny, mąkę i skrobię kukurydzianą. Dobrze wymieszać i zrobić kuleczki wielkości orzecha włoskiego, ułożyć na blasze i spłaszczyć widelcem. Piec w temp. 170 stopni przez ok. 10-15 min. 
Na nadzienie utrzeć cukier z miękkim masłem dodając powoli sok z cytryny. Ucierać tak długo aż powstanie krem o konsystencji śmietany. Przełożyć herbatniki kremem i przechowywać w lodówce.
Masy wychodzi trochę za dużo jeśli zrobimy ciasteczka wielkości orzecha włoskiego - ja zrobiłam mniejsze, wyszło ich o wiele więcej i masa została całkowicie wykorzystana.

A to już typowo jesienne ciasto, korzenne i tylko na mące żytniej:) Nie spodziewałam się, że z żytniej mąki wyjdzie tak puszyste i pyszne ciasto, piekłam już kilka razy bo kombinacja cynamonu, kardamonu i daktyli to prawdziwa rozpusta w ustach:) Przepis od Dorotki - tutaj
Tymi słodkościami żegnam się na jakiś czas, mam nadzieję, że wrócę tylko z dobrą nowiną....Dziewczyny - dziękuję za maile i telefony, dam znać:)
Do następnego!

wtorek, 9 października 2012

Jesienią szyje się więcej

Kiedy zimniej za oknem a dni stają się coraz krótsze zaczynam szyć. Czynność samego haftowania (gorzej z szyciem na maszynie...) bardzo mnie uspakaja, pozwala pozbierać myśli, zdystansować się na ile to możliwe wobec problemów, a uzyskany szybki efekt końcowy jest nader motywujący do dalszego działania:) 
Szyciowych zaległości mam sporo, zaczęłam od tych najbardziej pilnych - potrzebna mi była poszewka na jasiek, ta poniżej z motywem z jednej z książek, które kiedyś polecałam tutaj. Wpasowała się do kompletu pościeli  z czystej białej bawełny z maleńkim motywem tulipana w kolorze czerwonym.


Co roku kiedy zaczynamy sezon grzewczy większość ciepła z grzejników kumulowała nam się za długimi lnianymi zasłonami. Na ten okres potrzeba czegoś krótszego - powstały zatem krótkie zasłonki w drobne kropeczki nad którymi przyznam się szczerze nieźle się umęczyłam. Wyglądają na dziecinnie proste ale dla mnie, która nie ma większego doświadczenia w szyciu idealne wymierzenie wszystkich 18 szlufek było nieco męczące. Ale udało się:)


 
Komplet pościeli dla pewnej małej dziewczynki:)
  
Na połowę poduszki i poszewki na kołdrę wykorzystałam starą bawełnianą poszewkę z gotowymi już guzikami:)
 
Haft na poduszce
 
i na poszewce na kołdrę
 
a z resztek materiału uszyłam mały kwiatuszek na dekorację z sercem

 I ostatnia zaległa fotka z worka do stroju na gimnastykę dla Franka, którą uszyłam jeszcze gdzieś pod koniec sierpnia. Wszystkie ubranka, kredki, pisaki, piórnik, farbki, gumki i masę innych jakże niezbędnych w przedszkolu akcesoriów musieliśmy podpisywać pełnym imieniem i nazwiskiem, czy u Was Mam przedszkolaków też są takie wymagania? Rzeczy z materiału zatem podpisywałam drukując jego dane na specjalnym papierze do naprasowanek. Wycinanie literek zajęło mi o wiele więcej czasu niż uszycie całego worka z aplikacjami z filcu:(
To tyle na dziś, do następnego a będzie o kolejnej wnętrzarskiej przygodzie w naszym domu:)
Pozdrowienia ciepłe jesienne ślę!







piątek, 10 lutego 2012

A teraz wszyscy polegniemy!

"A teraz wszyscy polegniemy!" - swego czasu miał zwyczaj mawiać nasz mały Franek usiłując namówić nas wieczorową porą na pójście z nim do łóżeczka:) To powiedzonko przywołuję za każdym razem kiedy działam w tematach tzw. "okołopościelowych", o których dziś rzecz będzie:)
Poduszki wymodziłam, sztuk 5 (dwie duże i trzy małe), do naszego pseudo salonu co by bardziej przytulnie było. Wszystkie utrzymane w stonowanych kolorach, w których chyba najpewniej się czuję:)
Motywy głównie z myślą o wiośnie i Wielkanocy:)
 Ten haft był najbardziej pracochłonny
 
Znacie to uczucie radości kiedy nagle zaczyna wychodzić wam dobrze coś czego kiedyś zupełnie nie bylibyście w stanie wykonać?
 Ja tak właśnie mam teraz z moimi poduszkami:)
Pozostałe wiosenne akcenty w naszej chałupie:)
 
...i tym sposobem powoli dekoruję dom na nadejście wiosny. Mam jeszcze w planie wyhaftować obraz utrzymany w w/w kolorystyce, który docelowo zawiśnie nad sofą. Ta część naszego salonu od zawsze była dla mnie trudna do zaaranżowania ale może w końcu mi się uda. Całość wraz z poduszkami ma stanowić pewną spójną kompozycję nawiązującą w późniejszym czasie także do Wielkanocy:)
Tyle na dziś, pozdrowienia ciepłe ślę i uciekam "polegnąć"!

wtorek, 31 stycznia 2012

Wyniki Poduszkowego Candy:)

Właśnie przeczytałam w moim kajeciku, że dziś jest międzynarodowy Dzień Przytulania! Nie wiedziałam o tym ogłaszając Candy, którego dzisiejsze losowanie świetnie się z tym dniem wiąże:)
Jeśli ten post się opublikuje to będzie już duży sukces bo od wczoraj ze względu na silne wiatry nie mamy dostępu do internetu, nie działa nic. Próbuję różnych sposobów na podanie wyników Candy (oczywiście musiało się to stać akurat dziś:(
(W związku z powyższym nie opublikowały się 2 ostatnie komentarze z wczoraj -jeden od irbisek@op.pl a drugi od Gosha - no chyba, że są a ja ich na moim kompie nie widzę, ale rzecz jasna biorą udział w losowaniu).

Przechodząc do rzeczy: chciałam Wam wszystkim serdecznie podziękować za udział i dobre słowo kiedy przesyłaliście komentarze. W Candy wzięło udział 206 osób co dla mnie jest kosmiczną liczbą ale dzięki temu miałam okazję poznać wielu z Was, niektórzy jak piszą obserwują nasze poczynania od samego początku, tj. jeszcze z czasów Forum Muratora, czyli jakieś 5 lat temu:) Dla mnie to niesamowite doświadczenie dające wiele energii i motywacji do dalszego działania:)
A teraz wyniki: w drodze poniższego losowania do podusi jeszcze w tym tygodniu przytuli się -

kasica53
Kasiu, z całego serducha gratuluję! Nawet nie wiesz jakie mnie teraz myśli nachodzą w związku z tym, że poducha poleci do Ciebie a Ty zaawansowaną szwaczką jesteś! Przymrużyć oko proszę jeśli zajdzie taka potrzeba:)

Do poszewki jak obiecałam dołączam poniższe wypełnienie. Mam nadzieję, że całość okaże się bardzo przytulna:)

W związku z olbrzymim zainteresowaniem moim jaśkiem, którego możliwość wygrania przypada niestety tylko jednej osobie postanowiłam wylosować jeszcze jedną osobę, która otrzyma poniższą nagrodę pocieszenia tj.:
A jej posiadaczką również w drodze takiego samego losowania została
Weronika  weroni.b@vp.pl 
Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu:)
Dziewczyny proszę o podanie adresu do wysyłki na maila.

Pozostając w temacie Candy chwalę się niedawno wygraną u Uli, której szycie bardzo ale to bardzo mnie inspiruje. Już jestem posiadaczką jej cudnej torby, którą kiedyś zgodziła się dla mnie uszyć a teraz jeszcze obdarowała mnie dużym, bawełnianym woreczkiem na mąkę ze znanym wszystkim nadrukiem:) Jest piękny!

 Ula zainspirowała mnie na tyle mocno, że jeszcze tego samego dnia późnym wieczorem podjęłam się pierwszej próby uszycia rękawicy kuchennej. Nie jest to łatwe, przynajmniej nie tak łatwe jak szycie poszewek.
Rękawicę szyłam zupełnie na intuicję, bez jakichkolwiek schematów czy wzorów.  Ma warstwę ociepliny w środku, podszewkę, jest pikowana a mankiet wykańczany ręcznie ozdobnym ściegiem. Byłabym z niej zadowolona gdyby nie do końca udane zszycie łączenia grubego palca z resztą - jak widać na zdjęciu - jest lekko zmarszczone. Tak samo marszczy mi się materiał przy szyciu np. serduszek tam gdzie dwa półkola się łączą. Poradźcie proszę gdzie robię błąd?
Mając taki woreczek na mąkę i taką rękawicę o samo pieczenie oczywiście tylko słodkości już nie trudno. Czekoladowe muffinki najbardziej ulubione przez Franka, po raz kolejny przepis od Dorotki.
  W trakcie sesji jeszcze ciepłe i pachnące aż mi obiektyw zaparował:)
Tym słodkim akcentem żegnam się do następnego i jeszcze raz dziękuję za emocjonujące Candy!