Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 marca 2014

Coś słodkiego, coś na obiad i o bajkowym sklepiku:)

Dzisiejszy post to taki całkiem fajny obiad i deser będzie bo nadal siedzę w książkach kucharskich i wciąż eksperymentuję. Będą domowe ciasteczka i zupa z czosnkiem niedźwiedzim będzie, i sałatka z łososiem na drugie danie - jak na porządny obiad przystało:) Co więcej, o przepięknym sklepiku, który odkryłam dosłownie tuż za naszą miedzą, też będzie:)

   Długo szukałam przepisu na ciasteczka, na których odciśnięte wzory pieczątek nie rozpływają się podczas pieczenia. Taki też znalazłam w polecanej już kiedyś u mnie książce tutaj i wszystkie jak dotąd wypróbowane przepisy Sigrid Verbert się udają, a przede wszystkim są szalenie proste:)

Sables a la fleur de sel
 (Sigrit Verbert, Smakowite Prezenty, 2010)
Herbatniki z odrobiną soli
250 g mąki (użyłam orkiszowej)
125 g masła
125 g cukru
10 g cukru waniliowego
1 jajko
pół łyżeczki fleur de sel (użyłam zwykłej soli kuchennej)
Przesiać mąkę, dodać cukier, cukier waniliowy i sól. Dodać zimne masło pokrojone w kosteczkę i delikatnie wyrabiać palcami, aż masło zostanie całkowicie wchłonięte. Przełożyć wszystko do misy, dodać jajko i szybko wyrobić. Uformować z ciasta kulę, zwinąć w folię, włożyć do lodówki na min 1h. Po tym czasie rozwałkować ciasto na min 2 mm na stolnicy obsypanej mąką, wyciąć herbatniki, ew. odcisnąć wzór i przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec przez ok. 10 min w temp. 160 stopni.
*ja piekłam w 170 stopniach z termoobiegiem ok. 15 min na złoty kolor. Ważne by nie wałkować herbatników zbyt cienko, nie udają się wówczas. 
Spróbujcie, wzór może nieco się zamazać, to zależy jak głęboko została odciśnięta pieczątka.

Niedawno w księgarniach pojawiła się również druga już książka z serii Pyszne 25 Anny Starmach, której przepisy bardzo lubię za ich prostotę i szybkość w wykonaniu. Pierwszą jej książkę praktycznie "przerobiłam" w całości i zachęcona odniesionymi kulinarnymi sukcesami nabyłam również i tą pozycję. Byłam miło zaskoczona kiedy na ostatnich stronach książki znalazłam przepisy dobrze mi znane, min. pierniczki, szyszki z ryżu, ciasteczka z kardamonem i orzechami i wiele, wiele innych:)

Oprócz słodkości, świetne sałatki i dania główne. Szczególnie przypadła nam do gustu ta sałatka z łososiem, w której gorący łosoś świetnie kontrastuje z zimną sałatą i winogronami. A sos jest absolutnie przepyszny! Myślę, że będzie to nasz mały, kulinarny hicior na tegoroczne wakacje:)
Dla chętnych podaję przepis, a zatem:
Sałatka z łososiem 
(Anna Starmach, Pyszne 25, Znak 2014)
2 kawałki filetu z łososia po 150g
250g roszponki (lub innej dowolnie wybranej sałaty)
1 mała kiść ciemnych winogron (schłodziłam)
2 łyżki orzechów włoskich 
50 g sera z niebieską pleśnią
garść kiełków rzodkiewki
oliwa z oliwek (*nie lubię, zastąpiłam olejem rzepakowym)
sól, pieprz
Sos:
sok z połówki cytryny
2 łyżki miodu
6 łyżek oliwy z oliwek
tymianek, sól, pieprz
Orzechy upraż na patelni bez tłuszczu, łososia obsyp odrobiną soli i pieprzu, połóż na patelni skórą do dołu i smaż z odrobiną oliwy przez 3 minuty (*smażyłam na patelni grillowej). Przewróć na drugą stronę i smaż jeszcze minutę. W miseczce wymieszaj wszystkie składniki sosu. Na talerzach rozłóż roszponkę, kiełki, dodaj orzechy, winogrona, łososia, całość polej sosem miodowym i pokruszonym serem pleśniowym.

 
Do sałatki zupa czosnkowa i zdrowy obiad w niespełna pół godziny mamy gotowy:) Przepis na zupę zaczerpnęłam również z w/w książki wzbogacając jej smak dodatkowo suszonym czosnkiem niedźwiedzim, uznanym za jedną z najzdrowszych roślin na świecie, a tak bardzo przez nas zapomnianym. Widywaliśmy go często u nas na południu Polski i nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy jak cenną jest nowalijką, nie przyjmującą sztucznych nawozów i posiadającą silne właściwości, nawet 7x większe od zwykłego czosnku, odtruwające organizm (więcej na ten temat np. tutaj). Pycha!
Post zamykać będzie również przepis na ciasteczka, tym razem orzechowo-kakaowe z jedną jedyną łyżką mąki:) Przepis ten dostałam od mojej serdecznej koleżanki z pracy Aliny, która podarowała mi również cały zeszyt zbieranych przez lata rodzinnych przepisów na ciasta i ciasteczka, myślę, że ma dobre trzydzieści lat. Jestem jej szalenie wdzięczna za to, że zechciała podzielić się tymi przepisami, zresztą wiedziałam, że tak będzie bo to kobieta Anioł jest:) Marzy mi się aby wypróbować je wszystkie,prawdziwe, stare śląskie przepisy, uwielbiam takie:)
A same ciasteczka to ok. 5 min na odmierzanie i mieszanie składników i max 20 min na pieczenie (wychodzą dwie spore blachy, każda pieczemy ok. 10 min).
Buziaczki
20 dag cukru (dałabym ciut mniej bo są bardzo słodkie)
1/2 kostki masła
12,5 dag mielonych orzechów
1 łyżka kakao
1 łyżka miodu
1 łyżka mąki
Wszystko zagniatamy, schładzamy ew. w lodówce na ok. pół godziny (ja się spieszyłam i pominęłam ten etap:), formujemy malutkie kuleczki, lekko spłaszczamy i pieczemy w temp. ok. 170 stopni przez 10 min.
Trzeba zachowywać odstępy między ciasteczkami bo lubią się rozlewać ale poza tym są bardzo, bardzo dobre:)
 
A na sam koniec wielka niespodzianka dla mnie samej, którą muszę się koniecznie podzielić tutaj na blogu. Okazało się bowiem, że dosłownie "za miedzą":), mam koło siebie sklepik, w którym na własne oczy mogę podziwiać ceramikę Ib Laursen czy Green Gate, do której wzdycha niejedna z nas:) Zaglądałam dotychczas do sklepów internetowych po całej Polsce tymczasem "za płotem" na bielonych deskach ślicznego sklepiku piętrzą się pastelowe kubeczki, patery, łyżeczki, fartuszki, emaliowane chlebaki, materiały do szycia Tild i związane z nimi książki, pledy, poduszki, gałki i cała masa cudnej urody dodatków do domu. Zresztą spójrzcie sami:)
 

Kilka dni temu znalazła mnie w sieci dziewczyna, z którą jak się później okazało poznałyśmy się wiele lat temu lecz kontakt nam się urwał, i która prowadzi absolutnie zachwycający sklepik Pretty Home mający swój showroom u siebie na podwórku!
 
  Byłam tam, widziałam, macałam wszystko i nie byłam w stanie spokojnie wyjść:)
  Ten przesiewacz musiałam mieć, zagarnęłam również piękny fartuszek, o którym innym razem bo szykuję się na nadchodzące wielkimi krokami warsztaty w Cieszynie:)
To tyle na dziś, zachęcam serdecznie do upieczenia ciasteczek i odwiedzenia Magdy oraz jej sklepiku PRETTY HOME klik i do następnego!




wtorek, 26 marca 2013

Wielkanocne ciasteczka

Jeśli dysponujecie choć chwilą wolnego czasu w tym przedświątecznym rozgardiaszu (nawet mi się zrymowało:) zachęcam gorąco do samodzielnych wypieków choć maleńkich ciasteczek, które dzięki wiosennym kształtom nadanym im przez najróżniejsze foremki nabierają świątecznego charakteru. Możecie mówić co chcecie ale nie można ich porównać w żadnym stopniu do tych przemysłowych nie mających nic (oprócz chyba nazwy) wspólnego z prawdziwymi ciastkami z prawdziwego masła i jajek:)!
W moim rodzinnym domu nie praktykowało się jednak pieczenia ciasteczek na Wielkanoc ale skoro pieczemy na Boże Narodzenie dlaczego nie i teraz? Tym bardziej, że obecnie na rynku dostępne są przepiękne wielkanocne foremki, o które co roku wzbogacam swoją kolekcję:)

W tym roku proponuję waniliową wersję ciasteczek wielkanocnych wg. mojego własnego przepisu, który to z kolei jest wypadkową kilku różnych, przetestowanych wielokrotnie receptur, które nigdy do końca nie były takie jak oczekiwałam.
A więc przepis na naprawdę DOBRE ciasteczka waniliowe:)
Potrzebujesz:
2 szklanki mąki*
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka cukru
spora szczypta soli
1/3 kostki masła
1 jajko
ok. 2-3 łyżek kwaśnej śmietany
1 laska wanilii lub 2 łyżeczki esencji waniliowej
 Przesiej mąkę z proszkiem do pieczenia i solą do miski. W osobnej misce utrzyj masło, jajko, śmietanę i cukier na gładką masę. Dodaj ziarenka z jednej laski wanilii lub esencję waniliową. Wsyp suche składniki i wyrób ciasto. Ciasto powinno mieć konsystencję plasteliny, jeśli jest za twarde dodaj więcej śmietany. Ugnieć z ciasta kulkę, owiń w folię aluminiową i wstaw do lodówki na min 1h. 
Ciasto powinno się dać ładnie rozwałkować na blacie podsypanym mąką, wykrój dowolne kształty. 
Ułóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowaj odstępy i piecz ok. 15 min w temp. 180 stopni (z termoobiegiem), aż ciasteczka się przyrumienią.
*z podanych składników wyszły mi 4 średnie blachy ciasteczek
 
I na tej wersji ciasteczek możemy poprzestać, oprószone cukrem pudrem są pyszne, chrupiące, maślano - waniliowe. Ja jednak w tym roku postanowiłam poeksperymentować z kolorowymi lukrami. Lukier robię w najprostszy chyba sposób - ubijam 2 białka z 2 szklankami cukru pudru. Ważne tylko by ubijać na wolnych obrotach miksera by masa się zbyt nie napowietrzyła. Jeśli lukier jest zbyt sztywny dodaję trochę soku z cytryny i gotowe:) Przystępując do lukrowania najpierw robię obrzeża a następnie wypełniam środek ciasteczka.
 Na tym etapie puszczamy już wodze wyobraźni:)
 
Ciasteczka moje już powędrowały do naszych znajomych jako świąteczny upominek, zapakowałam je w gustowne woreczki zakupione tutaj
podobnie jak cukrowe oczka, o których będzie poniżej.

Szukając w sieci inspiracji do wielkanocnych wypieków natknęłam się na fajny pomysł na słodkie baranki dla dzieci. Przygotowałam je wg. tego przepisu
ale masa mimo, że była gotowana ok. 40 min i zgodnie z przepisem autorki - nie chciała zgęstnieć. Chcąc uratować przepis dodałam ok. 4 łyżek mleka w proszku by masa była na tyle lepka by skleiła ryż preparowany, dopiero wówczas można było ulepić kulki, w które "wtopiłam" biszkopciki.  No i mamy swoje barany:)
Jeśli zdecydujecie się na ów przepis myślę, że wystarczy dać o połowę mleka mniej i ok. 2 kopiastych łyżek mleka w proszku i powinno być ok. 
A poniżej urocze blaszane pudełko, które zakupiłam jeszcze w grudniu. Szalenie podobała mi się forma wydania 50 przepisów na ciasteczka i foremki. To wersja dla dzieci, z ilustracjami Małego Księcia na każdej karcie i bardzo prostymi przepisami do samodzielnego wykonania. 
 
Robiłam już z niej wiele ciasteczek, niestety nie wszystkie udało mi się sfotografować a teraz kiedy piszę tego posta pieką się ciasteczka anyżowe, pamiętacie je z dzieciństwa? To nasze anyżki, uwielbiam ich zapach i smak, te wg. poniższego przepisu przypominają nieco biszkopty dla dzieci (Franek właśnie pożarł mi przed chwilą jedną blachę, tuż przed snem....:(
 
Dla chętnych podaję przepis, który choć banalnie prosty ma jedną wadę - potrzebujemy oprócz anyżu i jajek jeszcze 12h:)

 Ciasteczka anyżowe
(Mały Książę, Moje domowe ciasteczka,  wyd. Olesiejuk 2012)
 Składniki:
4 jajka
250g cukru
2 łyżki mielonego anyżu (wg. mnie za dużo, wystarczy 1 duża łyżka)
3 łyżeczki startej skórki z cytryny
1 kopiata łyżeczka proszku do pieczenia (w oryginalnym przepisie jest pół opakowania?:(
 280g mąki
masło do natłuszczenia blachy*
Jajka ubijaj powoli dodając cukier. Następnie dodaj anyż, skórkę z cytryny i mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Całość dokładnie wymieszaj.
Posmaruj blachę masłem i uformuj z ciasta za pomocą łyżeczki małe kuleczki. Zachowaj spore odstępy bo ciasteczka nieco się rozlewają. Przykryj blachę ściereczką i odstaw na 12h:)
Piekarnik rozgrzej do temp. 180 stopni (z termoobiegiem) i piecz ciasteczka na średnim poziomie ok. 30 min.
* ciasteczka po upieczeniu od razu przekładaj na papier lub kratkę by ostygły, pozostawione na blaszce przywierają do niej zbyt mocno;
Ja piekłam moje ok. 10 min każdą blachę (w sumie było 6 blach) aż nabrały złotego koloru.

 Na sam koniec chciałam polecić tym, którzy jeszcze nie słyszeli o Annie Starmach jej najnowszą książkę pt. "Pyszne 25". Owa pani urzekła mnie od pierwszego wejrzenia i usłyszenia kiedy gotując na łamach tvn Style opowiadała o torciku orzechowym babci Romy:) Wówczas jeszcze nie wiedziałam, że była jurorką w programie MasterChef (zresztą sama nigdy go nie oglądałam:( Owa urokliwa pani pokazuje jak w 25 min i za 25 zł przygotować świetne dania. Jestem oczarowana nie tyle książką bo wydanie jest raczej skromne, to nie album kulinarny za 100zł z mistrzowskimi fotografiami i myślę sobie, że dobrze, bo jak sama autorka proponuje książka ta jest bardzo poręczna, jest gdzie w kuchni ją postawić podczas gotowania, jest miejsce na notatki itd., a kiedy na ten przykład gotuję z cudnego wydania Nigella Świątecznie wciąż myślę tylko o tym aby ją nie poplamić!:) Ta pozycja pobiła inne tym, że wszystkie ale to absolutnie wszystkie przepisy są do zrobienia na już, z tego co mamy w domu, w czasie nawet krótszym niż 25min, są proste a zarazem świetne! I wszystkie się udają, naprawdę:) Pomyślicie, że jestem nienormalna ale ja ją czytam aktualnie do poduszki:) I czytam ją od końca bo tam przecież zawsze słodkości!  
 
 To tyle na dziś, mam nadzieję opublikować jeszcze jeden post świąteczny, w którym pokażę przepiękną przesyłkę jaką otrzymałam od Ateny, a o której dawno marzyłam:) Dziewczyny przepraszam, że tak rzadko do Was zaglądam ale jak wiecie czasu brak, ten post piszę od 3 dni:(
Owocnych przedświątecznych przygotowań, nie tylko tych kulinarnych!
uściski,
Magda


wtorek, 16 października 2012

O jadalnych prezentach

"To jak narkotyk. Im więcej wypiekasz ciasteczek, tym bardziej wydłużasz listę osób, którym chcesz je podarować (...)"

Sigrid Verbert, Smakowite Prezenty 2012
 
Z tym wpisem miałam wstrzymać się do bardziej realnego okresu przedświątecznego ale obserwując ilość przepisów na ciasteczka bożonarodzeniowe kopiowanych z bloga każdego dnia domyślam się, że zapotrzebowanie na wypróbowane, dobre przepisy na drobne domowe ciasteczka jest ogromne:) Poza tym w grudniu na pewno będę na jakiś czas poza zasięgiem blogowego życia a z tematem dzisiejszego posta nie można czekać:)
Wszystkim tym, którzy są uzależnieni od pieczenia ciasteczek albo chcieli by spróbować swoich sił w tym nader pasjonującym zajęciu i uczynić jeszcze z tego miłą formę prezentu polecam dziś dwie pozycje, które zauroczyły mnie przede wszystkim cudnymi zdjęciami - przyznam się, że to jest główna przyczyna dla której przeważnie kupuję książki kucharskie.
Na fotce poniżej "Dekorowanie ciast, ciasteczek i tortów" Annie Rigg, photos by Kate Whitaker - zyskała światowe uznanie za swoje fotografie potraw, które pojawiły się w wielu publikacjach na całym świecie a są to naprawdę urzekające kadry:)
  
 
 Pozycję tą zakupiłam dosyć drogo w Empiku aby zaledwie kilka dni później natknąć się na nią za całe 9zł w jednym z hipermarketów, stąd zachęcam aby najpierw tam zajrzeć. W tej niedużej książce znajdziemy wiele cennych porad odnośnie przygotowania własnych lukrów, kremów, podstawowych bazowych przepisów na masy, glazury czekoladowe, pierniczki i wiele wiele innych. Niedawno na prośbę Franka o czekoladowe ciasteczka wypróbowałam jeden z przepisów, którym z chęcią się dzielę bo ciasteczka pyszne w smaku i dłuuuuuugo świeże! Poza tym ciasto można przygotować o wiele wcześniej a później już tylko upiec i udekorować.
Czarno-białe ciasteczka
(przepis z "Dekorowanie ciast, ciasteczek i tortów" by Annie Rigg)
175 g mąki
50g kakao 
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
125g miękkiego masła
225g cukru pudru
1 ubite jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Do dekoracji:
1 porcja glazury czekoladowej
100g posiekanej białej czekolady

Glazura czekoladowa
 300g posiekanej ciemnej czekolady
2 łyżeczki oleju słonecznikowego
Czekoladę i olej umieść z żaroodpornej misce i rozpuść w kąpieli wodnej. Mieszaj aż składniki się rozpuszczą i odstaw na chwilę do ostudzenia.

Mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i sól przesiej do mąki.
Ucieraj mikserem masło i cukier, aż otrzymasz lekki krem. Dodaj ubite jajko i wanilię, wymieszaj. Wsyp przesiane suche składniki i znów wymieszaj. Delikatnie i szybko zagnieć ciasto, uformuj płaski dysk, zawiń w folię i włóż do lodówki na kilka godzin aż stwardnieje.*

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.  Oprósz stolnicę mąką, rozwałkuj ciasto na grubość ok. 3mm i wycinaj wybrane kształty. * Piecz na środkowej półce ok. 12-15 min lub do czasu aż będą chrupkie. Odstaw na kratkę do ostudzenia.
Aby udekorować ciasteczka rozpuść białą czekoladę w kąpieli wodnej. Za pomocą łyżeczki nalej na każde ciasteczko najpierw glazurę z ciemnej czekolady a następnie kilka kropel (np za pomocą szprycy lub zwykłej małej łyżeczki) białej czekolady. Czubkiem drewnianego patyczka rozsmaruj białą czekoladę tak by powstały efektowne wzory Pozostaw do ostygnięcia.
Jeśli lubicie samo dekorowanie ciasteczek to zaręczam, że ta forma z biało ciemnymi esami floresami zrobi niesamowite wrażenie na Waszych gościach lub będzie wyjątkowym podarkiem dla bliskich, w którym widać włożone serce i pracę:)
*moje ciasto było dosyć lepkie ale dobrze stwardniało po 3h w lodówce.
 *W oryginale są to kółka różnej wielkości i tak powinno wg mnie zostać gdyż ciastka w trakcie pieczenia nieco się rozlewają przez co moje kształty z foremek, które użyłam straciły na swojej formie.

 
 Drugą pozycję kulinarną, którą polecam z czystym sumieniem zobaczyłam zaledwie kilka dni temu na blogu Trufli i wiedziałam, że już przepadałam! Kupiłam ją tak jak wspominałam najpierw dla zdjęć, ale gdy zaczęłam czytać przepisy wiedziałam już, że to jedna z najlepszych książek o ciasteczkach jakie kiedykolwiek miałam w rękach. Spodziewałam się, że ze względu na to, iż sama autorka jest belgijką przepisy będą odzwierciedlały kulinarne tradycje Belgów i o oryginalne składniki będzie trudno. Jednakże nie ma w niej nic z wymyślatych produktów, niedostępnych w Polsce albo dostępnych ale kosztownych. Są proste składniki, czasem tylko masło, mąka i cukier ale za to przepięknie podane z naciskiem na bycie słodkimi prezentami dla naszych znajomych. Książka przepięknie wydana, przejrzysta i propagująca to pod czym ja sama się podpisuję obiema rękami:
"Przygotowanie kulinarnych prezentów i obdarowywanie nimi jest równoznaczne z podarowaniem sobie samemu chwil relaksu, w której uspokajamy nasz umysł, wykonując proste czynności (...). Warto poświęcić swój czas, bo podarunki te będą niczym skromne tekturowe pudełeczko sprzed lat, przywołujące wspomnienia. (Nie słyszałam nigdy, żeby ktoś po latach dziękował za bombonierkę ze sklepu)."
(cytat z "Smakowite Prezenty, Sigrid Verbert, wyd. JEDNOŚĆ 2012)
 
Zaczęłam od pieczenia ciastek, którymi po raz pierwszy zajadaliśmy się z Tomkiem ponad 10 lat temu przebywając przez dłuższy czas w Szkocji, a ich maślany słodko-słony smak pamiętamy do dziś bo to chyba jedyne ciastka na świecie o tak wysokiej zawartości masła, czyli SHORTBREAD.
To jeden z tych przepisów, w których potrzebujemy 3 podstawowych składników, świetnie się zagniata tworząc zwartą plastyczną masę  - na tym etapie możemy zachęcić dzieci do pomocy, szczegóły poniżej:)
SHORTBREAD
(źródło - "Smakowite Prezenty" by Sigrid Verbert)
 350g mąki
210g masła
 140g cukru
2 łyżki mleka
pół łyżeczki soli 
Wymieszać cukier z mąką i solą i przełożyć wszystko na stolnicę Dodać miękkie masło i wyrobić delikatnie palcami. Dodać 2 łyżki mleka by ciasto się nie kruszyło za bardzo.
Włożyć na 2h do lodówki. Rozwałkować na mniej niż 1 cm i wykrawać kwadraty. Przełożyć na blachę z papierem do pieczenia i nakłuć widelcem. Piec w temp. 160 stopni przez około 30 min aż będą złociste.
Przepisów w tych dwóch pozycjach jest taki ogrom, że każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Takie nasze domowe wypieki możemy fajnie zapakować wedle upodobań, jeśli mamy czas robimy swoje pudełka, szyjemy np. świąteczne woreczki, rożki itd. Ja niedawno zakupiłam gotowe pudełka na ciastka, muffinki i duże ciasta w Tchibo ale w okresie bożonarodzeniowym chciałabym jednak sama coś jeszcze uszyć te poniżej są awaryjne, gotowe w razie nagłych wyjść do naszych znajomych:)


Mam już tak, że latem, kiedy robię przetwory z owoców sezonowych zawsze jakąś część przeznaczam na prezenty głównie z myślą o Bożym Narodzeniu. Są to prezenty rzecz jasna jadalne, które cieszą się zawsze powodzeniem. Zauważyłam też pewną prawidłowość, że prędzej czy później osoby obdarowywane własnoręcznie zrobionymi prezentami same takowe podarki zaczynają robić i ich to naprawdę wciąga:) Wiele już takich ciasteczek, dżemów, nalewek, miodu wróciło już do nas przy wielu okazjach:)
Kiedy trwał  u nas jeszcze sezon porzeczkowy zrobiłam kilka butelek nalewki porzeczkowej z wanilią z tego przepisu. Polecam recepturę, może przyda się na przyszły rok:)

To tyle na dziś, mam nadzieję, na jeszcze jeden wpis, potem nastąpi przerwa w prowadzeniu bloga.
Dziękuję Dziewczyny za Wasze komentarze, ciepłe telefony i maile:)
Do następnego i zachęcam Was bardzo, bardzo, bardzo do eksperymentowania z ciasteczkami! Choćby dla zapachu unoszącego się w kuchni, maślanych oczu własnego dziecka i nie tylko dziecka:) kiedy zajada się chrupiącymi ciasteczkami i własnej satysfakcji, że robimy coś dobrego:)
Buziaki!


środa, 28 marca 2012

Wielkanoc od kuchni

Zapewne każdy z nas w większym bądź mniejszym stopniu kojarzy Wielkanoc także z zapachami specjałów przygotowywanych tylko raz w roku i tylko w tym wiosennym czasie. W moim rodzinnym domu były to przede wszystkim cudownie puszyste drożdżowe baby, warzywne sałatki czy mazurki. Odkąd prowadzę swój własny dom do w/w repertuaru dołączam także te potrawy, które nauczyłam się gotować na tyle dobrze, że nie wyobrażam już sobie bez nich Wielkanocy.
Prawda jest taka, że wielkanocne menu nie kończy się z ostatnim dniem świąt ale jest obecne w naszej kuchni przez kilka kolejnych tygodni.
Obowiązkowo jako pierwszy pojawia się żurek - myślę, że tyle ile domów, w którym się go robi tyle przepisów na niego a każdy z nich jest rzecz jasna najlepszy!
 
 Mój żurek robię zawsze na wywarze z jarzyn i jakiejś wędzonki, ew. boczku. Dodaję sporo białej kiełbasy, jajek, ziemniaczków i przypraw, szczególnie majeranku. Zabielam śmietaną.
Podstawą dobrego żurku jest dobry zakwas. Robię go zawsze samodzielnie, rzadko kupuję gotowy choć nie przeczę, że zdarzają się dobre. Nie lubię kiedy żurek jest zbyt kwaśny stąd potrzeba przygotowywania własnego zakwasu.
A sama procedura baaardzo łatwa:
 Zakwas na żurek:
ok. 10 łyżek mąki razowej żytniej
ok. 700 ml wody
skórka razowego chleba
garść ząbków czosnku
opcjonalnie: liść laurowy, ziele angielskie
Mąkę zalewamy wodą, dokładnie mieszamy by nie było grudek, dodajemy resztę składników. Gliniane lub szklane naczynie przykrywamy czystą ściereczką i odstawiamy na 3-4 dni. Pierwszego dnia mieszamy, później już tylko czekamy. Po tym czasie zakwas powinien być gotowy:) Wyjmujemy skórki od chleba i czosnek, wlewamy do wywaru z warzyw, gotujemy jeszcze przez chwilkę.
 

Gotowy żurek zawsze posypuję gotowanym jajkiem
 Przepis na kolejny żurek i wiele innych TRADYCYJNYCH wielkanocnych potraw znalazłam w kolejnej już książce Olgi Smile "WIELKANOC, Świąteczna kuchnia mojej babci". Polecam ją Wam z czystym sercem, sporo dobrych przepisów na świąteczny obiad, ogrom sałatek i nieco słodkości na samym końcu.
 
 Wypróbowałam z tej pozycji już wiele przepisów, ostatnio będąc w posiadaniu nadmiaru pieczarek przygotowałam jedną z prezentowanych sałatek, którą na pewno powtórzę:
"Sałatka pieczarkowa mojej mamy"
(Olga Smile, Wielkanoc, Świąteczna kuchnia mojej babci", Olimp Media 2011), lekko zmodyfikowana przeze mnie;
 Składniki:
ok. 400 g pieczarek
6 jajek
2 cebulki dymki ze szczypiorkiem
3 duże kiszone ogórki
2 łyżki natki pietruszki
2-3 łyżki majonezu
sól, pieprz
 Pieczarki wrzucamy do osolonego wrzątku, gotujemy 5 min. Studzimy, kroimy w drobną kostkę.
Jajka gotujemy na twardo, obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach.
 Ogórki kiszone obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Cebulkę i natkę pietruszki myjemy i siekamy drobno.
 Wszystko razem mieszamy delikatnie i schładzamy przed podaniem w lodówce.
ps. oczywiście w miarę potrzeb można zwiększyć ilość składników, ta powyżej starcza na ok. 3 dorosłe osoby.
 A jeśli poszukujecie wielkanocnych kulinarnych inspiracji dla dzieci polecam niezastąpione pozycje Joanny Krzyżanek z Cecylką Knedelek w roli głównej pt. "Wielkanoc" a w niej proste i przyjemne przepisy do wykonania razem z dziećmi, min. dobry przepis na żurek:)
Wielkanocny stół to także słodkości, za wcześnie jeszcze by piec mazurki i inne przysmaki, które może uda mi się przygotować a tymczasem wypróbowane już muffiny cytrynowe z malinami od Dorotki. Nigdy w ciągu całego roku nie ciągnie mnie tak na cytrynowe smaki jak właśnie w okresie wiosennym stąd to kolejny przepis, który jest nie tylko dziecinnie prosty ale i warty wypróbowania. Jeśli szukacie zatem małej orzeźwiającej przekąski z lekko kwaskowatą nutą cytrynowo - malinową -POLECAM!

Nie wyobrażam sobie żadnych świąt bez malutkich ciasteczek, których pieczenie zawsze sprawia mi wielką radość. Jeśli macie podobne do mnie odczucia polecam obfitującą w ciasteczkowe przepisy książkę pt. "Ciasteczka 1001 przepisów z całego świata na każdą okazję" Reader's Digest.
Pozostając w nucie cytrynowej upiekłam kolejne cytrynowe ciasteczka z lukrem z cukru pudru i soku z cytryny - pyszne ale zdecydowanie trzeba podwoić ilość składników. Jeśli macie ochotę podaję przepis:
Ciasteczka cytrynowe 
 (Ciasteczka, Reader's Digest 2006)
1/3 kostki miękkiego masła
2 łyżki cukru
1 łyżka cukru waniliowego
1 duże jajko
otarta skórka z jednej cytryny
1 1/4 szklanki mąki
Lukier: pół szklanki cukru pudru +tyle soku z cytryny by powstał lejący cukier.

W dużej misce utrzeć mikserem na gładką masę masło, cukier i cukier puder. Dodać żółtko i skórkę z cytryny. Wsypać mąkę i wyrobić gęste ciasto. Ugnieść kulę, owinąć folią spożywczą i wstawić do lodówki na pół godziny. Na stolnicy posypanej mąką rozwałkować ciasto i wykroić foremkami dowolne kształty.
Piec na papierze do pieczenia ok. 8-10 min w tem. 180 stopni. Ciasteczka mają mieć złoty kolor. Przestudzić na kratce, polać lukrem.
ps. mi ciasto wyszło trochę za suche, myślę że trzeba dodać więcej masła.
Ciasteczka wałkowane zawsze studzimy na kratce, dobrze przeschną i będą chrupiące:)

Poza wymienionymi powyżej książkami kulinarnymi sporo zdrowych i lekkich wiosennych przepisów z nowalijkami w roli głównej znalazłam w nowym numerze Sielskiego Życia, który mam wrażenie staje się coraz lepszy. Ten aktualny zachwycił mnie także pomysłami na świąteczne dekoracje oraz kwiaty jadalne w cukrowej szacie:) Chciałabym je przygotować na najbliższe Święta bo wyglądają oszałamiająco:)
 
Mam nadzieję, że szukający nowych, wielkanocnych pomysłów kulinarnych odnajdą w w/w pozycjach coś dla siebie, a co najważniejsze - zdążą je przygotować!
Pozdrowienia serdeczne,